brwi i podrapał się po skroniach.

usłyszeć to wyznanie. Musnął wargi niższego, ale lepiej zbudowanego chłopaka,
- Nie. Niektóre rzeczy są po prostu nieosiągalne. - Ostatni raz popatrzyła na morze i zawróciła konia. - Wracajmy.
więźniem, tylko zakładniczką. Jej życie miało jakąś wartość.
A gdyby były krótsze, to nie byłoby aż tak bardzo widać ich nieświeżości. Po
- Och, byłem wtedy dużo młodszy niż ty teraz. - Spojrzał w sufit.
Bez problemu weszła do głównej garderoby, w której trzymano kostiumy. Ciekawe, czy strażnik znał wszystkich aktorów i członków ekipy technicznej? Nawet jeśli tak, to przecież łatwo się pod kogoś podszyć. Wprawdzie na przepustce było zdjęcie, ale wystarczy dobra charakteryzacja i nikt nie odkryje oszustwa. Ileż to razy sama wchodziła do, zdawałoby się, doskonale strzeżonych miejsc. W końcu od czego są fałszywe dokumenty oraz sprytne przebranie? W ostateczności zostaje jeszcze przekupstwo. Tak, w raporcie umieści również taki scenariusz i niech wielcy szefowie łamią sobie głowy. Napisze, że nikt nie sprawdził jej torebki. A przecież mogła mieć w niej materiał wybuchowy. Z garderoby przeszła do sali prób, której ściany wyłożone były lustrami. Nie spodziewała się ujrzeć własnej sylwetki w tak licznym powieleniu, więc zaszokowana, długo przyglądała się samej sobie. Po chwili odzyskała równowagę i roześmiała się swobodnie, jak poprzedniego wieczoru w ogrodzie. Och, Bello, westchnęła rozbawiona, ależ ty jesteś nijaka!
ścianie. - Proszę chwileczkę zaczekać. Zaraz poślemy po jaśnie oświeconego.
- Jeśli czuje się pani zmęczona - odezwał się Malori - lepiej niech nam pani o tym powie.
- Poczekaj! Muszę z tobą pomówić! Parsknęła gniewnie i skręciła w lewo. Alec nie na
lepiej pomalować niż niejedna kobieta.
Becky, w luźnej sukni z kwiecistego muślinu, spojrzała na Aleca. Zrzucił już
a na gzymsie marmurowego kominka stały cenne bibeloty. Ale Becky, zamiast je podziwiać,
nim i spoglądając na niego groźnym wzrokiem.
kartę, waleta kier. Nieźle, pomyślał Alec, patrząc, jak jego przyjaciel zagrał z kolei

244

jakąś starą kobietę, która wygrażała mu, że zadzwoni po policję, bo niby odstawiał
Na pożegnanie klepnęła go poufale w policzek, po czym z gracją zeszła na dół, gdzie cierpliwie czekał na nią reżyser.
zyskała sposobność wystrychnięcia go na dudka. Odda się komuś z własnego wyboru i

– Pójdziemy się rozerwać?

- Czy to cokolwiek poprawi? Pomyśl o sobie i o tym, co się wydarzyło
oczekiwaniu na pocałunek?
- Mig... - wymamrotał prywatny detektyw. - Głupi sukinsyn... Migdały...

pewna, czy poczuje się w Talbot Old Hall jak u siebie, jeśli zabraknie tam Aleca.

- We śnie identyfikujesz się z czymś. Prawdopodobnie z tym małym
- Utrzymuje? - Określenie to nie spodobało się Rainie. - Jak to „utrzymuje"?
Nie wiedziała dlaczego, ale to ją uspokoiło.